Rząd grecki wyraził silne zaniepokojenie z powodu wzrostu napływu migrantów w minionych tygodniach na wyspy Morza Egejskiego i zaapelował do Unii Europejskiej o “sprawiedliwszy podział wynikających z migracji obciążeń”.

Obecnie na pięciu greckich wyspach leżących na Morzu Egejskim w pobliżu wybrzeży Turcji – Lesbos, Samos, Chios, Kos i Leros – łączna liczba migrantów “przekroczyła 20 tysięcy – jest to wzrost o 17 procent w ciągu kilku tygodni” – oświadczył wiceminister Jorgos Kumucakos, odpowiedzialny w nowym konserwatywnym rządzie Grecji za politykę migracyjną.

Podkreślił, że tylko na Lesbos, wyspę, która była głównym w Grecji miejscem napływu migrantów podczas kryzysu uchodźczego w 2015 roku, jednego dnia, 9 sierpnia br, przybiło sześć łodzi, na których znajdowało się po 250 migrantów. Dodał, że w ubiegłym roku na Lesbos i Samos więcej osób zwróciło się o azyl niż w – odpowiednio – Austrii i Finlandii.

Ateny “wyczerpały swoje możliwości w tym zakresie i oczekują na skuteczną współpracę Komisji Europejskiej i jej krajów członkowskich” – podkreślił Jorgos Kumucakos. Wezwał też do “skutecznego wdrożenia umowy UE-Turcja”, zawartej w 2016 roku, aby ograniczyć przepływ migrantów przez Morze Egejskie, stanowiący “wyzwanie dla Europy”.
Grecki wiceminister wyraził zadowolenie, że przyszła szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen ustawiła “kwestię migracji na swej liście priorytetów bardzo wysoko”.